Przygodowo i muzycznie

Do wyjazdu zostało nam 20 dni. Przygotowania nabierają tempa, na liście „do zrobienia” coraz więcej odhaczonych punktów. Za trzy tygodnie będziemy już w Tajlandii, gdzie rozpocznie się nasza przygoda. Chociaż tak na prawdę to przygody zaczęły się już teraz;)

Przygody wizowe

Dwa tygodnie temu wybraliśmy się do Ambasady Indonezji (indonesianembassy.pl) w celu wyrobienia 60 dniowych wiz turystycznych. Posiadając taką wizę należy wjechać do Indonezji w ciągu maksymalnie 90 dni od daty wydania. Można ją także czterokrotnie przedłużać na kolejne 30 dni już na miejscu w dowolnym Urzędzie Imigracyjnym. Ale nie jest tak łatwo, bo do przedłużenia wizy potrzebujemy „sponsora” – obywatela Indonezji, który poświadczy za nas w urzędzie. Liczymy na to że takiego sponsora znajdziemy na miejscu, znając życie trzeba będzie go zachęcić kilkoma dolarami ;)

paszportyDo wydania wizy potrzebny jest paszport, formularz aplikacyjny, dwa zdjęcia, ksero biletów lotniczych (wlotowy i wylotowy z Indonezji) oraz opłata 45$ (dokładne info na stronie ambasady). W ambasadzie obsługiwał nas miły, starszy Indonezyjczyk, pomógł nam rozwiać wątpliwości jakie mieliśmy przy wypełnianiu formularza i wszystko odbyło się całkiem sprawnie. Mieliśmy za kilka dni wrócić po odbiór paszportów. Tak też zrobiliśmy.. niestety przy odbiorze byliśmy zbyt pewni, że wszystko poszło ok i nawet nie sprawdziliśmy danych na wizach. Będąc już w domu okazało się, że moja wiza jest ważna tylko jeden dzień, zamiast standardowych 90 dni  (ilość dni na wjazd do Indonezji)! Musiałem wrócić do ambasady i tam Pani zmieniła mi długopisem datę na wizie i przyklepała pieczątką. Wniosek jest taki, że zawsze i wszędzie mogą się zdarzyć jakieś pomyłki i trzeba wszystko sprawdzać po odbiorze. Ale te problemy już za nami, wiza jest można jechać ;)

Ubezpieczenie

Po przejrzeniu ofert klasycznych, czasowych ubezpieczeń byliśmy trochę w średnich humorach, bo ceny 3 miesięcznego ubezpieczenia zaczynają się od ładnych paru setek.   W końcu zdecydowaliśmy się na karty Euro26. Wyrobienie takiej karty na rok kosztuje 73 zł (wersja World), a pakiet usług jest całkiem dobry. Jedynym mankamentem jest brak zwrotów kosztów leczenia chorób tropikalnych. Jednak taka sytuacja ma miejsce również przy wielu drogich ubezpieczeniach. Dodatkowo dokupuję ubezpieczenie podróżne do karty debetowej (5 zł miesięcznie). Tak na wszelki wypadek ;)

Przemyślenia muzyczne

Trzy miesiące bez gitary? Ciężko. Zabrać ją ze sobą? Bez szans. Trzeba coś wymyślić :) I wymyśliłem, kupiłem ukulele. Ten mały, lekki instrumencik będzie nam towarzyszyć w podróży. Teraz tylko trzeba nauczyć się grać:P Ponoć Indonezyjczycy to bardzo muzykalny naród, sprawdzimy to!

ukulele

Polecamy

Nasi znajomi, Dasia i Złoty swoją podróż już rozpoczęli, obecnie są w Birmie. Jeśli ktoś by chciał śledzić ich poczynania to w ich imieniu zapraszamy na: http://dasianawakacjach.blogspot.com/
http://zlotysulawesi.blogspot.com/

  • BS

    Z roznych powodow… glownie ze wzgledu na >>26< http://www.planetamlodych.com.pl/
    Nie korzystalismy, wiec ciezko powiedziec jak dziala, ale wydawala sie dobra. A moim zdaniem niewiele osob wie o takiej mozliwosci.

  • Ze względu na „26” ?:) Faktycznie nazwa karty to może być zmyłka. Euro26 jest do 30 roku życia :P Może kiedyś było do 26 i zmienili?

  • Daś

    hmmmm…szkoda, że nie wiedziałam o takiej opcji…my w Warcie też nie mamy chorób tropikalnych…

  • Na przyszłość będziesz wiedziała :)))